Pn. - Pt. 9:00-22:00, Sb. 10:00-14:00

REZERWACJA:

KOSMETYKA - 690 473 464, TRENING - 601 512 145,

MASAŻ - 730 930 120, MAKIJAŻ - 880 366 254

Skóra jest jak ekran, na którym widać wnętrze ciała i umysłu. Odpowiednio interpretując ten obraz, możemy postawić bardziej wnikliwą diagnozę i zwiększyć efektywność terapii. To pogłębione spojrzenie będzie nam szczególnie pomocne w przypadku leczenia trądziku.

Analiza psychoenergetyczna jest syntezą wielu dziedzin - medycyny, psychologii, biochemii i fizyki. Oparta jest o szereg metod, z których najważniejsze to analiza pola cieplnego organizmu (zwanego niekiedy aurą) i tzw. typu konstytucjonalnego pacjenta. Brzmi to dość hermetycznie, ale kiedy się zrozumie podstawy tej metody, nie jest ona trudna, a wiele jej elementów stosuje się dość powszechnie. Kosmetolodzy często określają typ konstytucjonalny swoich pacjentów, nawet o tym nie wiedząc - oceniają, jaką ktoś ma cerę, posturę, włosy, zachowanie i zauważają zależności między tymi cechami.

W ujęciu medycyny psychoenergetycznej całe fizyczne ciało człowieka jest "świadome". Każda część ciała ma strukturę wielowarstwową, na którą składa się warstwa biologiczna (fizyczna), emocjonalno-mentalna i duchowa. W pracy lekarza czy kosmetologa najczęściej koncentrujemy się na warstwie biologicznej, ale jeśli zdamy sobie sprawę z istnienia pozostałych warstw, leczenie nabierze głębszego sensu. Wszyscy obserwujemy, że czasem wystarczy właściwie porozmawiać z pacjentem czy klientem, żeby go uzdrowić. Niekiedy nie trzeba robić wiele i nie jest to żadna magia. Po prostu warstwy oddziałują na siebie nawzajem. Obowiązuje prosta zasada: to, co jest w środku jest i na zewnątrz, to, co jest na zewnątrz, jest i w środku. Kiedy tego nie rozumiemy, terapie często trwają bez końca, co jest obciążeniem zarówno dla pacjenta, jak i dla terapeuty.

Lecząc trądzik, powinniśmy najpierw zdać sobie sprawę ze znaczenia, jakie ma skóra. Jest ona nie tylko największym narządem człowieka i barierą izolacyjną, ale też - m.in. - narzędziem tworzenia więzi. Kiedy jesteśmy mali i bezbronni, kluczowe znaczenie ma dla nas więź z matką. Zwłaszcza w trzech pierwszych miesiącach życia dziecko jest spokojne wtedy, kiedy choćby jeden centymetr kwadratowy jego skóry jest w kontakcie ze skórą matki. Dlatego, jeśli dziecko zbyt wcześnie zostaje pozbawione kontaktu z matką lub jest on mocno ograniczony (np. z powodu
umieszczenia w inkubatorze), zaczynają się problemy. Brak więzi powoduje stres, co od razu widać na skórze - często obserwuje się to u dzieci w pierwszych dwóch tygodniach życia. Nie zwracamy na to uwagi, bo problem szybko znika - a raczej chowa się do wewnątrz.

Twarz to symbol tego, co pokazujemy światu. Trądzik bardzo często symbolizuje brak akceptacji siebie. To dość proste stwierdzenie, ale osoby z trądzikiem często nie zdają sobie sprawy, że siebie nie lubią.

Na skórze widzimy projekcję naszego wnętrza. Kiedy się czymś ekscytujemy, dostajemy gęsiej skórki albo włosy stają nam dęba - za to odpowiedzialny jest naskórek. Ta warstwa odpowiada za nasz kontakt ze środowiskiem zewnętrznym, w tym relacje i konflikty z ludźmi, takie jak konflikt separacji, konflikty terytorialne. Jeżeli czujemy się w jakiś sposób odizolowani, związana z tym choroba lub dolegliwość może wystąpić w naskórku.

Skóra właściwa to miejsce, gdzie objawia się konflikt splamienia, skażenia czyli naruszenia naszych granic. Przyczyny mogą być bardzo różne, w tym niezwykle poważne, np. molestowanie seksualne, pedofilia.

W tkance podskórnej (podskórna tkanka tłuszczowa) lokalizują się konflikty związane z poczuciem własnej wartości, komunikacją z samym sobą, a także ze strategią reagowania na atak. Jeśli zaobserwujemy, w którym miejscu na ciele gromadzi się tłuszcz, możemy stwierdzić, że organizm to miejsce chroni. Trzeba odkryć, dlaczego. Jeśli znajdziemy problem i go rozwiążemy, tkanka tłuszczowa przestanie się gromadzić.

Diagnozujemy trądzik

Wyróżniamy kilka najczęściej spotykanych rodzajów trądziku - m.in. trądzik chlorowy (reakcja na dioksyny), najpowszechniejszy trądzik młodzieńczy, trądzik różowaty i niemowlęcy. Jak postawić diagnozę? Jak dotrzeć do przyczyny choroby, by następnie- podjąć skuteczne leczenie? Najpierw musimy się zastanowić, kogo dotyczy ten trądzik, czyli określić typ psychoenergetyczny pacjenta. Hipokrates mówił, że nie jest najważniejsze, na co pacjent choruje, lecz jaki typ człowieka choruje. Klasyfikacje tego typu dobrze rozwinęły się w medycynach wschodnich. Ajurweda wyróżnia trzy typy konstytucyjne człowieka - podobny podział stosujemy w medycynie psychoenergetycznej.

Sensoryk (vata) - to ten, u którego dominuje czucie. Osoby tego typu są bardzo wrażliwe na dotyk i ruchliwe, dużo myślą. Często są szczupłe, wysokie, z cienkimi kośćmi.

Typ emocjonalny (pitta) - te osoby mają mnóstwo energii, dużo mówią, gestykulują, mają duży apetyt. Są jak ogień. Mają nieco mocniejszą budowę i tendencję do odkładania się tkanki tłuszczowej na brzuchu (sylwetka w kształcie jabłka). Typ behawioralny (kapha) - to "ludzie wody", powolni, wolno mówiący, "ciężcy". Często mają gruby kościec i tendencję do odkładania się tłuszczu na biodrach (sylwetka w kształcie gruszki). Dużo śpią. Stosunkowo wolno się uczą, ale zapamiętują na długo.

Rozpoznanie właściwego typu konstytucjonalnego pacjenta powinno być podstawą terapii. Dzięki temu będziemy mogli zrównoważyć energię, dążąc do harmonii: aktywizować i poruszać lub hamować i wyciszać. Bez tego nie da się np. ustawić diety, która ma duże znaczenie w leczeniu trądziku.

Umiejscowienie występujących na twarzy zmian - nawet jednej krostki czy plamy - może posłużyć do zdiagnozowania, co się dzieje wewnątrz ciała. Upraszczając, zmiany na czole świadczą najczęściej o problemach w jelicie cienkim. Między brwiami i w okolicach oczu - w wątrobie i pęcherzyku żółciowym. Zmiany na policzkach, w zależności od ich charakteru, to trzustka, płuca lub serce. Choroby płuc objawiają się sinymi zmianami, serca - czerwonymi, a trzustki bladymi. Rozpoznanie tego wymaga pewnego doświadczenia. Zmiany w kącikach ust związane są najczęściej z narządami trawiennymi, takimi jak żołądek i jelito grube. Żołądek ma też swój odpowiednik na czubku nosa. Jeśli wyskakuje nam tam pryszcz, może to oznaczać, że np. zjedliśmy coś niewłaściwego, natomiast ludzie z czerwonymi, przekrwionymi nosami często cierpią na chroniczny nieżyt żołądka. Wreszcie zmiany na brodzie oznaczają problemy hormonalne. Diagnostyka byłaby bardzo prosta, gdyby zmiany występowały zawsze tylko w jednym obszarze, jednak zazwyczaj cała twarz jest obsypana zmianami, a my musimy w tym znaleźć pewien porządek. Często w jednym obszarze znajdują się silne zmiany trądzikowe, w drugim tylko zaczerwienienie - warto wziąć pod uwagę oba miejsca.

Trzeba też spojrzeć na twarz z boku. Jeśli zmiany występują na policzkach między uchem a kątem żuchwy, oznacza to zaburzenia w przemianie węglowodanów. Ktoś może jeść za dużo słodyczy, ktoś inny - nie tolerować pewnych węglowodanów, np. glutenu. Zmiany na wysokości kości jarzmowej to problem z metabolizmem białek. Zazwyczaj chodzi albo o zbyt dużo białek zwierzęcych, albo o jakiś rodzaj białka niskiej jakości lub źle tolerowanego przez organizm, (np. typ kapha w zasadzie nie powinien jeść mięsa). W okolicach kącika ust występują zmiany tłuszczowe. Mogą wynikać zarówno z generalnego nadmiaru spożywanego tłuszczu, jak i z wyboru niewłaściwego rodzaju. (Każdy tłuszcz zawiera inny zestaw kwasów, który dla jednej osoby może być wręcz genialny pod względem zdrowotnym, a na inną działa fatalnie. Dlatego jeśli nie jesteśmy pewni, który tłuszcz jest dla nas dobry, najlepiej jeść różne oleje).

Kiedy już przeanalizujemy położenie zmian, dobrze jest określić umiejscowienie blokad energetycznych. Człowiek jest zdrowy wtedy, kiedy ma dobry przepływ energii - czyli sprawne mikrokrążenie. Kiedy zatka się aorta, to umieramy, natomiast zaburzenia mikrokrążenia miewamy całymi latami, niezwraca-jąc na to należytej uwagi, a tymczasem prowadzi ono do blokad energetycznych i różnorodnych schorzeń. Zaburzenia te mogą występować w różnych strefach, np. na wysokości żołądka, ust czy stóp. Precyzyjnie rozpoznaje je skaningowa diagnostyka termoregulacyjna (STRD), która pozwala zobaczyć wspomniane pole cieplne organizmu.

Kiedy mamy niezbędne dane, możemy przystąpić do ustalania strategii terapii. Nie można leczyć od razu na wszystkich poziomach, trzeba skupić się na jednym. Poziom fizyczny jest oczywiście leczony powszechnie. Działamy też na poziomie emocjonalno-mentalnym. Kiedy pacjenci do nas przychodzą, bo nas lubią i wierzą nam - to już jest rodzaj terapii, ale można go uczynić bardziej profesjonalnym i skuteczniejszym. Leczenie na poziomie duchowym następuje zawsze wtedy, kiedy między ludźmi następuje pewna niewymierna, pozytywna wymiana. Jeśli to, co wymieniamy, jest dobre, wszystko idzie właściwym torem. Jeśli nie, to leczenie nie przynosi efektów.

Oczyszczanie jest podstawą leczenia trądziku. Niezależnie od wybranego poziomu terapii, zawsze przebiega ono w kilku fazach i na kilku płaszczyznach.

Podstawą terapii na poziomie fizycznym jest zawsze oddzielenie złogów, czyli oczyszczanie. To krok nieprzyjemny dla pacjenta i terapeuty, bo w tym czasie robi się gorzej. Należy przeprowadzać ten etap delikatnie - w przeciwnym razie może się zdarzyć, że pacjent przyjdzie z niewielkimi zmianami, a po kilku dniach będzie miał całą twarz czerwoną. Dieta oczyszczająca musi trwać przynajmniej dwa tygodnie, optymalnie trzy. Pierwszy tydzień jest trudny, w drugim następuje poprawa, w trzecim wszystko się normalizuje. Krótsze niż trzytygodniowe kuracje oczyszczające mają sens po jakimś czasie, jeśli przeprowadzamy je regularnie co jakiś czas.

Dietę oczyszczającą przyprowadzam tak: rano pacjent je owoce i warzywa - różne, najlepiej występujące lokalnie - ile chce i jak chce. W południe należy jeść tylko warzywa, a wieczorem zupy warzywne. Istotne jest, kiedy zaczniemy - ma to związek z fazami księżyca. Choć niektórym może się to wydawać niezupełnie poważne, ale jeśli księżyc wpływa na morza i oceany, to tak samo oddziałuje na wodę w organizmie. Pierwsza faza po nowiu i trzecia faza po pełni to fazy skupiania. Po nich następują fazy wydalania. To szeroki temat, tylko go sygnalizuję, bo warto mieć świadomość tych zależności. Po tych dwóch lub trzech tygodniach zaczyna się indywidualna dieta psychoenergetyczna odpowiednia dla typu, który pacjent repre-
zentuje.

Następnie należy uzupełnić minerały. Zdecydowanie nie polecam chelatów. Najlepsze są naturalne, jak najmniej przetworzone preparaty z minerałami pochodzącymi z ziemi, jedynie oczyszczonymi.

Kolejne działanie na poziomie fizycznym to usunięcie złogów, czyli wydalenie ich. Tu znów ważna jest faza księżyca. Należy poprawić funkcje nerek i układu limfatycznego. W okresie, kiedy nerki wydalają, należy je wspomagać. Podobnie układ limfatyczny, który nie ma swojej "pompy", lecz działa na zasadzie różnicy podciśnień. Drenaże i masaże są więc bardzo wskazane. Niezbędna jest też poprawa przemian tlenowych w komórkach - wspomaganie mitochondriów, które są cały czas masakrowane przez nasz styl życia, a jak wiemy to właśnie w nich powstaje energia. Terapeuci używają tu różnych sposobów, np. podają odpowiednie minerały.

Trzecia płaszczyzna na poziomie fizycznym to równoważenie flory bakteryjnej i hormonów. W aptekach mamy setki probiotyków. Dobre są te, które dają trwały efekt - nie może być tak, że jak bierzemy preparat, to bakterie są, a jak odstawimy, to znikają. Ludzie mają różne zestawy pożytecznych bakterii w organizmie - to sprawa indywidualna, którą trudno wyregulować, to się dzieje w sposób naturalny. Ale probiotykami możemy również likwidować szkodliwe drobnoustroje. Terapia probiotyczna powinna zatem towarzyszyć terapii antybakteryjnej i antygrzybiczej.

Jeśli chodzi o terapie hormonalne - są one bardzo skuteczne, ale też niezwykle trudne. Nie odżegnuję się od leczenia farmakologicznego, natomiast jestem zdania, że trzeba je stosować bardzo świadomie i ostrożnie, wtedy, gdy to jest rzeczywiście wskazane. Pamiętajmy, że gdy niezbędna jest terapia hormonalna, mamy też alternatywę - wartościowe preparaty naturalne zawierające fitoestrogeny.

Ostatnia kwestia to poprawa mikrokrążenia i natlenienia krwi (np. podanie tlenu, komora hiperbaryczna), która musi być poprzedzona wspomnianym wzmocnieniem mitochondriów. Na koniec usuwamy napięcia mięśniowe (refleksoterapia twarzy, masaże).

Jeśli powyższe etapy przeprowadzimy właściwie, pozostanie nam tylko pielęgnacja i utrzymanie równowagi.

Emocje i przekonania

A co, jeśli zrobiliśmy wszystko jak trzeba, a efektów nie ma? Może się tak zdarzyć, bo cała wyżej opisana terapia dotyczy poziomu fizycznego, a jest jeszcze emocjonalno-mentalny i duchowy. Warto przyjrzeć się związkom narządów wewnętrznych z dominującymi stanami emocjonalnymi i mentalnymi - to pokaże nam głębsze zależności, pozwoli zrozumieć niektóre procesy i ukierunkować holistycznie terapię.

Wątroba i pęcherzyk żółciowy są związane ze złością i agresją. Zaburzenia tych narządów powodują, że albo jesteśmy pełni złości, albo przeciwnie - do rany przyłóż, nie potrafimy się zdenerwować. Te stany emocjonalne wynikają z pewnych przekonań i mentalności - w tym przypadku to nieumiejętność wyrażania uczuć. Drugą przyczyną zaburzeń tych narządów jest brak wiary w proces życia, czyli w to, że nasze działania i to, co nas spotyka, ma sens. Nawet jeśli coś nie idzie po naszej myśli, jeśli odczuwamy dyskomfort. Za takimi problemami stoi archetyp ojca. Oczywiście nie można powiedzieć pacjentce: "tu ma pani zaczerwienione, więc to problem z ojcem". Ja przygotowuję pacjentów tak, że właściwie sami do tego dochodzą.

Trzustka i śledziona wiążą się z lękami, brakiem miłości, obsesjami myślowymi. To związane jest z relacjami z matką. Takich ludzi cechuje brak zgody na teraźniejszość, żyją przeszłością lub marzeniami. Często występuje u nich poczucie winy.

Z jelitami wiąże się zagubienie, chaos, żal, niecierpliwość, drobiazgowość. Jelito grube jest o tyle ważne, że stanowi w pewnym sensie siedlisko naszych myśli. To brzmi trywialnie, ale jeśli nie mamy problemów z zaparciami, czujemy się lekko. Jeśli mamy uporczywe myśli, które często do nas wracają, prawdopodobnie tak też wygląda nasze jelito. Te zależności są ważne w leczeniu trądziku - kiedy uporczywie myślimy o jakimś problemie, nasze jelito też "myśli", a efekty widać na twarzy.

Nerki i układ moczowy to lęk, niepokój, blokowanie uczuć. Jest to związane z brakiem zaufania - do siebie i innych. Zaufanie jest wtedy, kiedy czegoś nie rozumiem, nie wiem, ale muszę zaufać. To trudne, ale czasem bardzo potrzebne.

Żołądek związany jest z rozpamiętywaniem, "nietrawieniem", agresją, z poczuciem niesprawiedliwości, brakiem samokrytycyzmu. Osoby z problemami żołądkowymi często bywają zacietrzewione i odczuwają niechęć do zmian.

Zaburzenia układu limfatycznego to blokowanie uczuć i odczuwania przyjemności, lęk przed utratą czegokolwiek. Ten problem często pojawia się w leczeniu otyłości - taka osoba nawet jeśli schudnie, szybko znów przybiera na wadze jej ciało, to jest sama woda. Może nic nie jeść, a i tak przytyje, bo pić przecież musi.

Układ hormonalny wiąże się przede wszystkim z zaburzeniami w sferze seksu. Każdy z nas ma w sobie archetyp matki ojca - jeśli między nimi nie ma równowagi, układ hormonalny będzie rozchwiany. Leczenie trądziku hormonalnie to trudna rzecz, bo samo podanie hormonu nie wystarczy. Trzeba sięgnąć głębiej, do kwestii związanych z samoakceptacją. Jej brak wywołuje ciągłe ocenianie siebie, frustrację, huśtawki nastrojów, a to odbija się na skórze.

Oprócz sfery mentalno-emocjonalnej i fizycznej mamy jeszcze sferę duchową. Aby się zmienić na tym poziomie, również potrzebne jest oczyszczenie, i to kompleksowe: dotyczące fizyczności, emocji, mentalności. Dopiero wtedy możemy w pełni rozwijać się duchowo, tak by w końcu uwolnić się od zbędnych ograniczeń. Warto zadać sobie pytanie, co nas powstrzymuje przed działaniem, co sprawia, że nie możemy zrobić tego, co chcemy? To "brudy" -fizyczne, emocjonalne, mentalne. Na przykład poczucie zniechęcenia, bezsensu, kryzysu, niemożności. Aby się im nie poddawać, trzeba znaleźć harmonię i dbać o siebie.

Żródło: Nouvelles estethiques, 2/2014