Pn. - Pt. 9:00-22:00, Sb. 10:00-14:00

REZERWACJA:

KOSMETYKA - 690 473 464, TRENING - 601 512 145,

MASAŻ - 730 930 120, MAKIJAŻ - 880 366 254

Подробнее на сайте: https://autotodrive.ruGo to top of pagehttps://robustauto.ru https://oncomputer.ru
https://controlcomputer.ru
https://init-pc.ru https://proavtoremont.ruhttps://repairurauto.ruhttps://freshcomputer.ru https://avtoforward.ruhttps://runcomputer.ruhttps://clearcomputer.ru https://catchcomputer.ruGo to top of pagehttps://dircomputer.ru https://ddauto.ru
https://computertab.ru

Obsesyjne liczenie kalorii to często jeden z nawyków osób dbających o linię. Tymczasem o wiele bardziej istotna niż ich ilość, powinna być ich jakość.

Informacje o wartości kalorycznej znajdziemy na niemal wszystkich opakowaniach produktów spożywczych. Jednak większość z tych danych jest niemiarodajna, ponieważ nie uwzględnia chociażby złożoności procesu trawienia. Ilość energii zawartej w żywności określają jednostki zwane kilo-kaloriami; zgodnie z definicją 1 kcal równa się ilości energii potrzebnej do podniesienia temperatury jednego kilograma wody o jeden stopień Celsjusza. Przyjmuje się, że :

- 1 gram tłuszczu to 9 kilokalorii

- 1 gram białka to 4 kilokalorie

- 1 gram węglowodanów to 4 kilokalorie

Według najnowszych badań ilość kalorii, które uzyskujemy z pożywienia, zależy od gatunku roślin bądź zwierząt, sposobu przygotowania pokarmu, rodzaju bakterii obecnych w naszym przewodzie pokarmowym oraz ilości energii niezbędnej do strawienia danego produktu spożywczego. W spisach kaloryczności produktów nie uwzględnia się żadnego z tych czynników. Proces rozkładu pokarmu jest tak skomplikowany i uwarunkowany indywidualnymi cechami każdego człowieka, że nie da się dokładnie oszacować sposobu trawienia w ujednoliconej tabelce.

Musimy wziąć pod uwagę m.in. następujące fakty:

- zużywamy więcej energii na trawienie białka niż tłuszczu

- apetyt bakterii jelitowych różni się w zależności od cech indywidualnych organizmu gospodarza

- wysoka temperatura ułatwia nam trawienie.

Przetworzona żywność - prawdziwe zagrożenie

Kalorie, kalorie, kalorie - ciągle się o nich mówi, straszy konsumentów. To z kaloriami wiąże się jeden z najgłębiej zakorzenionych mitów dotyczących zasad odżywiania. Często obsesyjnie je liczymy, zapominając, że kaloria kalorii nierówna. Dzielą się one bowiem na puste, czyli te złe, i na wartościowe. O wiele bardziej niż ich ilość, istotna dla nas powinna być ich jakość. W czasach kiedy człowiek zjada rocznie średnio 9 kg syntetycznych związków chemicznych i dodatków do żywności, a w samej Unii Europejskiej do produkcji żywności rocznie zużywa się 170 tysięcy ton aromatów i syntetycznych zapachów, warto zacząć liczyć nie tyle liczbę kalorii, ile ilość niepożądanych substancji na liście składników danego produktu. Poza znanymi dodatkami do żywności, które coraz częściej budzą nasz niepokój, nowoczesne produkty wytwarzane masowo zawierają szereg niekorzystnych dla nas związków, takich jak: pestycydy, substancje modyfikowane genetycznie, chemikalia uwalniane z opakowań czy nanocząsteczki - nowe zagrożenie na liście czynników mających bezpośredni wpływ na zdrowie.

Wysoka cena przyjemności

Spożywając śmieciowe pokarmy czy ogólnie dostępne słodkie przekąski, tłumaczymy sobie, że to tylko niewielka ilość, że robimy to rzadko, co jakiś czas. W podobny sposób tłumaczą się producenci żywności, przekonując konsumentów, że spożywanie syntetycznych dodatków do żywności w tak niewielkich ilościach jest nieszkodliwe, mimo iż powodują one raka u zwierząt, na których przeprowadza się testy. Niektóre związki chemiczne stosowane przez przemysł spożywczy są tak trujące, że spożyte w większej ilości mogłyby zabić natychmiast. Ponadto substancje uznawane za rakotwórcze, przyjmowane nawet w mikroskopijnych ilościach, ale regularnie, przez długi czas, u osób wrażliwych prowadzą do rozwoju nowotworów. Chwile pozornej przyjemności - kupowanie batoników czy ciasteczek naszprycowanych chemikaliami - mogą przerodzić się w poważne problemy ze zdrowiem, które często zaczynają się od kilku dodatkowych kilogramów.

Dlaczego tak jest? Naukowcy twierdzą, iż przyjmując nawet nieznaczne ilości syntetycznych dodatków do żywności, jesteśmy na drodze do "efektu kumulacyjnego". Kiedy osiągniemy pewien poziom odkładania niekorzystnych substancji i minie okres utajenia, skutki uboczne spożywania tych szkodliwych składników mogą doprowadzić do powstanie guza. Przetworzone smakołyki, słodycze, kolorowe przekąski z mnóstwem niekorzystnych dla nas składników mogą przyczynić się do zachorowania na choroby nowotworowe. Do nas należy decyzja, czy warto się oszukiwać teraz, aby później walczyć o życie.

Rosyjska ruletka

Nawet niskie dawki dodatków chemicznych do żywności stają się niezwykle niebezpieczne w wyniku synergii. Zmieszane razem tworzą swego rodzaju koktajl Mołotowa z opóźnionym zapłonem. Dwie szkodliwe substancje, które łączą się w danym produkcie lub w ludzkim organizmie stają się o wiele bardziej toksyczne razem niż każda z nich byłaby osobno. Nasze ciało posiada liczne mechanizmy obronne i regeneracyjne wspomagające pracę komórek i organów, jednak każdy z nas ma swoje granice wytrzymałości.

Pestycydy

Dietetycy namawiają nas do spożywania zdrowych warzyw i owoców, przekonując, iż dzięki temu schudniemy i poprawimy swoją kondycję. Niestety, kupując te produkty w normalnym obiegu, coraz częściej wraz z nimi zjadamy także środki owadobójcze, środki na gryzonie, herbicydy niszczące chwasty, fungicydy niszczące grzyby i pleśń oraz rozmaite środki bakteriobójcze. Badania dowodzą, iż pestycydy mogą uszkadzać układ nerwowy, powodować cukrzycę, raka i inne dolegliwości. Do najczęściej zanieczyszczanych produktów należą: jabłka, piwo, chleb, batony zbożowe, ser, ogórki, cytryny, winogrona, gruszki, maliny, ziemniaki, ryż, szpinak i wino. Pestycydy mogą wpływać na naszą wagę, ponieważ zaburzają metabolizm, pracę hormonów oraz wpływają negatywnie na proces syntezy białka i wytwarzania enzymów.

Glutaminian sodu

MSG, sól sodowa kwasu glutaminowego, występuje w niemal wszystkich produktach przetworzonych, daniach gotowych i fast foodach. Poprawia on nijaki smak produktów zrobionych z niskiej jakości surowca, jednak równocześnie uszkadza neuroprzekaźniki oraz ma bezpośredni wpływ na szybki przyrost wagi, ponieważ zmniejsza, a nawet blokuje spalanie tkanki tłuszczowej.

Związek ten jest używany w większości restauracji, zwłaszcza w daniach wegetariańskich i niskoproteinowych. Producenci świadomi faktu, iż konsumenci są coraz bardziej obeznani w dodatkach do żywności, coraz częściej zamieszczają na swoich produktach informacje: "bez glutaminianu sodu". Jednak związek ten może ukrywać się pod innymi nazwami, takimi jak: kwas glutaminowy, glutaminian, autolizowane drożdże, autolizowane proteiny drożdżowe, ekstrakt z drożdży, teksturowane proteiny, kazeinian sodu, "naturalne smaki", hydrolizowana kukurydza, składniki modyfikowane enzymatycznie.

Objawy związane ze spożyciem glutaminianu sodu: gwałtowne zmiany ciśnienia krwi, arytmia, depresja, zawroty głowy, napady niepokoju lub paniki, migrena, opuchnięcie mięśni, padaczka, bóle stawów, bóle mięśni, bóle w klatce piersiowej, biegunka, skurcze żołądka, katar, nudności, wymioty.

Cukier

To słodkie szaleństwo, znane od czasów Kolumba, dziś doprowadza do gorzkiej ery supersize i globalnej pandemii otyłości. Świat nauki wciąż szuka nowych winowajców niezliczonych schorzeń cywilizacyjnych. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego, że wróg czyha w domowej lodówce i w gąszczu sklepowych regałów, zapełnionych dziesiątkami tysięcy produktów, uznanych za spożywcze. Średnia konsumpcja cukru rocznie - na przykładzie USA: 1890 r.-2 kg 2009 r.- 61 kg/, roczny wzrost przez ostatnie 20 lat - 0.45 kg.

Globalizacja rynków oznacza, że to, co Ameryka je dzisiaj, jutro będziejeść reszta świata. Mieszkańcy wszystkich zachodnich państw spożywają dziś więcej cukru, niż kiedykolwiek w przeszłości, co ma ogromny wpływ na nasze problemy ze zdrowiem i wagą.

Cukier z wielu powodów jest współodpowiedzialny za każdy kilogram nadwagi; glukoza przemyca wraz z insuliną cząsteczki tłuszczu do komórek tłuszczowych, cukier rozpuszcza się natychmiast i prowadzi do nagłego stężenia glukozy we krwi. Jeśli nagromadzi się jej zbyt dużo, zostanie przekształcona w tłuszcz, zgodnie z prawem natury, które mówi, że nie należy pozbywać się żadnych cennych substancji odżywczych, tylko je deponować na czarną godzinę. W ten sposób napoje słodzone, cukierki i inne produkty pełne słodkiego diabelstwa zamieniają się w tłuszcz. Cukier to także sprzymierzeniec powstawania stanów zapalnych.

Syrop glukozowo-fruktozowy

Ta substancja, zwana jest także wysokofruktozowym syropem kukurydzianym. To oczyszczony i zagęszczony wodny roztwór cukrów prostych (glukozy i fruktozy). Syrop otrzymuje się z kukurydzy przetworzonej na skrobię kukurydzianą. Skrobia ta w dalszej kolejności, z użyciem enzymów lub kwasów, przetwarzana jest do formy syropu, który zawiera 55% glukozy, 42% fruktozy i około 3% innych cukrów. Wysokofruktozowy syrop kukurydziany znajdziemy m.in. w napojach gazowanych, niegazowanych, izotonicznych, energetyzujących, w wodach smakowych, w sokach dla dzieci, w napojach owocowych, alkoholu, mlecznych napojach i jogurtach, lodach, dżemach, wsadach owocowych, sałatkach, konserwach rybnych itd. Syrop ten wykorzystywany jest jako substytut miodu w przemyśle cukierniczym i jako środek zapobiegający czerstwieniu pieczywa w przemyśle piekarniczym. Syrop glukozowo-fruktozowy powoduje m.in. szybkie tycie i chroniczną otyłość, zwiększa produkcję tkanki tłuszczowej, zwłaszcza gromadzącej się wokół narządów wewnętrznych; niepohamowany apetyt, prowadzi do reaktywnej hipoglikemii (gwałtownych zmian poziomu insuliny oraz glukozy we krwi), podwyższa poziom lipoproteiny niskiej gęstości i trójglicerydów, powoduje spadek wrażliwości organizmu na leptynę; hamuje wytwarzanie ATP, przyczynia się do zwiększenia możliwości wystąpienia zespołu jelita drażliwego, może powodować zaćmę cukrzycową.

Aspartam

Produkty zastępujące cukier, takie jak aspartam, są w smaku słodsze niż cukier i dezorientują receptory smaku człowieka, sprawiając, że odbierają one produkty mniej słodkie i zdrowsze jako niesmaczne. To z kolei powoduje, że sięgamy po coraz większe ilości tych produktów, żeby zaspokoić smakowe potrzeby. Z badań wynika, że sztuczne słodziki zaburzają naturalną chemię w mózgu oraz gospodarkę hormonalną, które odpowiedzialne są za regulowanie apetytu oraz uczucia nasycenia. Coraz więcej testów epidemiologicznych wskazuje na to, że ludzie, którzy spożywają słodziki wykazują zmiany metaboliczne i są bardziej narażeni na wystąpienie otyłości i cukrzycy typu 2.

Mleko w proszku, białka mleka, susz jajeczny

Mleko w proszku, które coraz częściej ukrywa się na liście składników pod hasłem białka mleka, oraz susz jajeczny należą do grupy oksysteroli. Krótko mówiąc, jest to utleniony cholesterol, który prowadzi do rozwoju płytek miażdżycowych. Ponadto mleko w proszku zawiera 4 razy więcej laktozy niż zwykłe mleko! Spożywanie nadmiaru przetworzonego nabiału w formie jogurtów, przekąsek i innych wynalazków przemysłu spożywczego powoduje obrzęki, nadprodukcję śluzu, a dodatkowo może prowadzić do rozwoju arteriosklerozy. Oznacza to, że paradoksalnie, produkty lansowane przez przemysł i media jako zdrowe, działają zupełnie odwrotnie na nasz organizm.

Genetyczny potencjał życia człowieka mieści się w przedziale 120-140 lat. Obecnie na świecie jest pięć grup ludzi, którzy żyjąc w nieskażonym środowisku, osiągają taki wiek. Jednak stan zdrowia społeczeństwa korzystającego z żywności przemysłowej pogarsza się globalnie z każdą generacją.

Źródło: LNE 3/2015